Alpinus Expedition Team |
|
Pustynia pustyń Alpinus Sahara No Limits
2009-10-26
Niebawem (26 października )wyruszam na kolejna ekspedycje. Tym razem to gorące południe będzie moją drogą...
Postanowiłem odbyć najbardziej romantyczną podróż na ziemi w towarzystwie dwóch Tuaregów oraz 10 wielbłądów. Wraz karawana wielbłądów, która wyruszy z Timbuktu będę zmierzał do kopalni soli w Taoudenni. Przede mną 1500 km przeprawy przez przedsionek piekieł -pustynie pustyń-Saharę. Celem tej ekspedycji jest poznanie tajników sztuki przetrwania na pustyni od Taregow- ludzi pustyni, zdobycia cennych doświadczeń, testu swojego organizmu. Będzie to wyprawa o charakterze eksploracyjno-reporterskim. To doskonale przygotowanie do solowego przejścia pustyni Gibsona w Australii. Kiedy byłem na Kołymie pomyślałem ,że fajnie byłoby w jednym roku zmierzyć się z dwoma biegunami: ciepła i zimna. Stąd też pomysł na taką wyprawę. Poza tym o tej podróży marzyłem jeszcze przed samotnym spłynięciem rzeki Jukon na Alasce. W Polsce w tym czasie będzie budowany(wykonanie formy) mój oceaniczny kajak ,,Ostatni Mohikanin” na trasę przejścia morskiego Sydney-Hobart. Karawany jednogarbnych wielbłądów od początku naszej ery zaczynają przemierzać rozległe przestrzenie największej gorącej pustyni świata. Jej największym bogactwem przez wieki była sól kamienna, stanowiąc istotny środek wymiany w handlu z Czarną Afryką (m.in. za złoto). We współczesnym świecie nadal są miejsca, gdzie handlowe karawany po „białe złoto Sahary” są na porządku dziennym, a ich organizacja oraz metody eksploatacji i transportu nie zmieniły się zasadniczo od kilkuset lat. W północnej części Mali regularne karawany liczące do kilkuset sztuk dromaderów wciąż przemierzają pustynny szlak z Timbuktu (bądź innych miejscowości nad Nigrem) do położonych w głębi Sahary kopalń soli Taoudenni (blisko 1500 km tam i z powrotem). W 1805 roku na szlaku Taoudenni-Timbuktu (na który właśnie ruszam) miała miejsce chyba największa tragedia karawanowa w historii. Karawana złożona z 1500 wielbłądów i 2000 ludzi zniknęła (jakaś mega burza piaskowa, susza i brak wody w studniach? cholera wie?) Znaleziono ich dopiero w 1912 roku, kiedy zamumifikowane ciała wiatr zaczął odgrzebywać spod piasku... Razem z moja narzeczona Alicja Jankowską obladowani sprzetem Alpinusa wybieramy się 26 października do Berlina a później już lecę do Bamako- stolicy Mali. Będzie to zmaganie z pisakiem, pyłem ,bezlitosnym upałem. Jeszcze nie zdaje sobie sprawy z założonego celu ale chce poczuć pustynie. Tym samym rozpoczynam nowy projekt. Chce zorganizować i odbyć romantyczne ekspedycje na każdym kontynencie. W miarę możliwości przez tel. satelitarny będę zdawał dla was relacje oraz dla Radia Kolor. Ostatnio razem z Alą oglądaliśmy(ja już chyba po raz 4) najbardziej romantyczny film na świecie: ,,Angielski Pacjent”. Gdzie akcja większości potoczyła się na wielkiej pustyni. Wtedy uzmysłowiłem sobie co mnie czeka…..i poczulem sie jak ten badacz sciskając Ale przed ekranem TV.... "Jest gdzieś taki świat, gdzie na dnie serca..." mógłby powiedzieć poeta o wielkim, nieprzebranym morzu piasku, o największej ze znanych nam pustyń. To właśnie tam dotarliśmy wraz z hrabią Laszlo de Almasym, odkrywcą, podróżnikiem, badaczem: w filmie Angielski Pacjent. Wywodzący się z Węgier, po walkach w pierwszej wojnie światowej, przenosi się do Afryki. Krótki pobyt rozbudza w nim pasję poznania, zrozumienia, ogarnięcia potęgi Sahary". Chce popdziekowac za wsparcie logistyczne dla Jakuba Pająka nagrodzonego Kolosem na spotkaniu Podrozników w Gdynii za pomoc w zdobyciu wiedzy na temat tej wyprawy oraz dla Alpinus expedition Team za wsparcie. marcin |